Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)

Herby Koszalina

Herby miejskie powstawały od połowy XIV wieku...

więcej

Stowarzyszenie Przyjaciół Koszalina

 

obchodzi jubileusz 20-lecia. W  ramach SPK funkcjonuje:

więcej

Znane postacie Koszalina
Jurek Grynkiewicz - to już osiem lat! PDF Drukuj Email

Jerzy Grynkiewicz nie żyje

10 sierpnia 2006r. w koszalińskim Szpitalu Wojewódzkim zmarł Jerzy Grynkiewcz, Prezes Społecznego Komitetu Ratowania Starego Koszalina i jeden z najzagorzalszych miłośników przeszłości swojego rodzinnego miasta. Odszedł nagle i niespodziewanie: przed południem w pracy doznał zawału i pomimo przewiezienia go do szpitala - oraz natychmiastowej reanimacji - nie udało się Go uratować. Zostawił żonę, dwie córki i kilkuletnią wnuczkę. Miał 49 lat.

Jurek Grynkiewicz, z zawodu technik elektroenergetyk, bez reszty poświęcił się odkrywaniu historii Koszalina i ratowaniu tych śladów, które po niej jeszcze pozostały. Robił to z wielką pasją, nie idąc na żadne kompromisy. Każdy, kto zetknął się z koszalińską przeszłością musiał się z nim spotkać lub o nim usłyszeć. Był pionierem odkrywania żydowskiego i niemieckiego oblicza Koszalina, wydał kilka publikacji o dawnych, miejskich cmentarzach. Ściśle też współpracował z „Głosem Pomorza” – podobnie jak Społeczny Komitet, który założył - w ramach historycznego cyklu red. Piotra Polechońskiego „Wiadomości Koszalińskie”. Zawsze pomocny, zawsze gotowy do dzielenia się swoją wiedzą, zawsze serdeczny. Jego śmierć całe miasto przyjęło z niedowierzaniem i żalem. Jurek odszedł za wcześnie, będąc w pełni swoich sił i pośrodku realizacji licznych planów oraz zamierzeń. Koszalin poniósł wielką stratę – odszedł Ktoś, kto był w nim autentycznie zakochany i walczył o to, aby miasto to było miastem pięknym.

Piotr Polechoński „Głos Pomorza”.

 

 
Książę Bogusław i Sonia PDF Drukuj Email

Książęce romanse Pomorza

 

BOGUSŁAW   X      i     PANNA       SONIA

Nieco ponad 500 lat temu, do zamku w Koszalinie przyjechał książę Bogusław X zwany Wielkim, ówczesny władca Księstwa Zachodnio­pomorskiego. Niedawno owdowiały, po nieudanym małżeństwie z ks. Małgo­rzatą, spędzał tu czas objeżdżając oko­liczne posiadłości - sądził, rozstrzygał spory, nieco polował. Zarówno dworza­nie, jak też rody szlacheckie i bogaci mieszczenie organizowali polowania, przyjęcia, przejażdżki po Bałtyku i nie­dalekim Jeziorze Jamno. Nieliczny dwór koszalińskiego zamki książęce­go wzmocniony orszakiem władcy, do­kładał starań, aby pan miał wygody, roz­rywki i nie nudził się.

Na zamku, co kilka dni odbywały się przyjęcia i tańce. Książę Bogusław, wy­soki, przystojny mężczyzna, wówczas nieco po trzydziestce, z reguły uczestni­czył w nich, chętnie tańczył, pił w umia­rze, łaskawym okiem i ramieniem ota­czał również, co ładniejsze dworki. W niedługim czasie wyraźnie zaintereso­wał się starszą dwórką panną Sonią, niewiastą zgrabną, kształtną wysoką o pokaźnym biuście i biodrach. Była chy­ba nieco starsza od księcia, sprawo­wała nadzór nad żeńskim personelem koszalińskiego zamku. Swe obowiązki sprawowała nadzwyczaj skrupulatnie i dyskretnie, wyprzedzając niejako życze­nia Księcia Pana. Była przy tym cicha, skromna, małomówna. Z wyraźnym zażenowaniem przyjmowała zaintereso­wanie księcia swą osobą czerwieniąc się po czubki włosów, chociaż w sercu radowała się ponad wszelką miarę. Jakoś tak mimo woli zajęła się bezpo­średnią obsługą pana. Zanosiła do sy­pialni książęcej śniadania i kolacje, dbała o książęcej koszule, starannie pilnowała, aby zamkowa służba dokła­dała wszelkich starań związanych z ob­sługą księcia.

Po kolejnym tanecznym wieczorze, książę Bogusław odprowadził pannę Sonię do jej alkowy. Doszło do gorących pocałunków i uścisków, książę poczynał sobie dość śmiało, panna So­nia niby to się broniła, prosiła - książę panie, książę panie, ale zarzuciła swe pulchne ręce na ramiona księcia. Bo­gusław szybko uporał się z jej licznymi spódnicami i halkami, wziął ją na ręce i legli w panieńskim łożu. Jej uczucie i jego namiętność i pożądanie wyniosły ich wielokrotnie na szczyty rozkoszy ... Panna Sonia w chwilach uniesień ci­chuteńko szeptała - Bogusiu, Bogusieńku... Spędzili ze sobą całą noc, chwila­mi przysypiając. Nad ranem, po kolej­nym uniesieniu, książę wymknął się do swej komnaty.

Przez kilkanaście następnych dni poszukiwali się wzajemnie i korzystali z każdej okazji, aby dać się ponieść uniesieniom. Jej alkowa, jego komna­ta, zakamarki zamkowych murów i wież bywały świadkami miłosnych unie­sień... Starali się zachować dyskrecję, ale nie zawsze się udało, bo przecież książę Bogusław z natury rzeczy był po­stacią budzącą powszechne zaintere­sowanie. Dwór i służba niby to zacho­wywały milczenie, ale ze spojrzeń i za­chowań otoczenia, oboje domyślali się, że ich kontakty nie są zupełną tajemnicą! Książę Bogusław wielokrotnie za­pewniał pannę Sonię - Nie dam Ci krzywdy zrobić - a ona cichutko mówiła-Bogusiu najmilszy, nie dbam o nic, jest mi z Tobą najlepiej na świecie. Żarliwie i pokornie modliła się też w zamkowej kaplicy, prosząc Boga o miłosierdzie i łaskę, przede wszystkim dla swego książęcego kochanka.

Sprawy księstwa spowodowały wy­jazd Bogusława do Szczecina. Po kil­kunastu dniach wrócił do Koszalina. Zabrał pannę Sonię małym koczykiem nad morze. Wędrowali plażami do Miel­na, Sarbinowa, Gąsek. Nocowali w ry­backich checzach, kochali się zapamię­tale, panna Sonia wielokrotnie powta­rzała cichuteńko - Bogusiu najmilszy jest mi z Tobą najlepiej na świecie. ' Książęcy romans trwał prawie trzy lata. Bogusław bardzo często przyjeżdżał do Koszalina. Panna Sonia rozkwitała uro­dą dojrzałej, kochającej i kochanej ko­biety. Z czasem uczucia Bogusława ostygły. Zaczęto swatać go z polską młodziutką królewną. Taki związek odpowiadał interesom Polski i Pomo­rza, a także osobiście Bogusławowi, bowiem znał przyszłą żonę z czasów, gdy przebywał na krakowskim dworze, kształcąc się z jej braćmi. Powiedział pannie Soni o swych małżeńskich za-miarach i koniecznościach. Przyjęła to ze łzami i zrozumieniem. Bogusieńku - dni i noce z Tobą były mi najmilsze w całym życiu. Książę zatroskał się, aby panna Sonia miała zapewnione miej­sce na koszalińskim zamku.

Do małżeństwie księcia Bogusła­wa z polską królewną Anną doszło. Do­chowali się kilkorga dzieci. Czasami ro­dzina książęca przebywała w Koszali­nie i niedalekim Sianowie gdzie kaszte­lanem książęcego zameczku był bliski przyjaciel księcia Bogusława Adam Podwilcz. Panna Sonia dbała o księ­cia, jego małżonkę i dzieci, cichuteńko i skrupulatnie zabiegając i troszcząc się o ich wygody. Starała się pozostawać w cieniu, dyskretnie wpatrując się w Bo­gusława ...

Dożyła sędziwego wieku. Zmar­ła mając ponad 80 lat, pocho­wana została na cmentarzu przy zamkowej kaplicy (obecnej cer­kwi w Koszalinie).

Bernard Konarski

 
Maria Hudyma nowym Honorowym Obywatelem Koszalina PDF Drukuj Email

Pani Maria Hudyma, pionierka miasta Koszalina, której koszalinianie zawdzięczają m.in. wybudowanie okazałego obiektu koszalińskiej Biblioteki Publicznej, pozytywistyczną pracę przy popularyzowaniu czytelnictwa, rozwoju sieci bibliotek w mieście i regionie, inicjatorkę wielu działań kulturalnych i oświatowych otrzyma w najbliższy czwartek tj. 21 lipca w ratuszu tytuł Honorowego Obywatela Koszalina.
O godzinie 9.00 w sali 300 odbędzie się uroczysta sesja Rady Miejskiej, która nada po raz piąty  ten zaszczytny tytuł. Wcześniej otrzymał go ks. kardynał Ignacy Jeż, polarnik Marek Kamiński, papież Jan Paweł II, prezydent Mirosław Mikietyński.




UZASADNIENIE
do projektu uchwały w sprawie nadania tytułu Honorowy Obywatel Koszalina.

Pani Maria Hudymowa związana jest z Koszalinem od 1947 roku.
Nim związała się z Koszalinem była od 1934 roku nauczycielką na Kresach Wschodnich           w województwie Tarnopol. W czasie wojny była organizatorką tajnego nauczenia. Od 1942 roku była w szeregach zbrojnego podziemia Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. Pełniła obowiązki Komendantki Wojskowej Służby Kobiet Obwodu Buczacz               z siedzibą w Monasterzyskach, a w lutym 1944 roku, po tragicznej śmierci Ojca, przejęła obowiązki komendanta Obwodu AK Buczacz. W listopadzie 1944 roku za działalność w Armii Krajowej została aresztowana w szkole podczas lekcji przez NKWD. W kwietniu 1945 roku zostaje zwolniona z więzienia i jako repatriantka wyjeżdża do Chełma Lubelskiego                    a następnie do Modlina, gdzie przeżywa dzień zakończenia II Wojny Światowej.  W Modlinie współuczestniczyła w organizacji szkoły podstawowej III stopnia, gimnazjum i liceum oraz średniej szkoły wojskowej Garnizonu Modlin. Pomimo, że otrzymała propozycję pracy nauczycielskiej w jednej ze szkół w Warszawie, w związku z przeniesieniem służbowym męża od września 1947 roku zamieszkali w Koszalinie.
Po przybyciu do Koszalina rozpoczęła pracę w szkole rozwojowej nr 1, a po kilku miesiącach objęła jej kierownictwo. W 1950 roku po powstaniu województwa koszalińskiego została wydelegowana przez władze oświatowe do zorganizowania Wydziału Oświaty Wojewódzkiej Radny Narodowej w Koszalinie, a następnie została mianowana wizytatorem szkół podstawowych. W tym czasie zajęła się organizacją Okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego w Koszalinie. Pełniła obowiązki kierownika pedagogicznego, a następnie przewodniczącej Okręgu ZNP. Jednak ze względu na akowską przeszłość zmuszona była zrezygnować z pracy w Okręgu ZNP i powróciła do pracy w Wydziale Oświaty Prezydium WRN na stanowisko kierownika Wydziału Opieki nad Dzieckiem, któremu podlegały domy dziecka. W maju 1957 roku przyjęła propozycję przejścia na stanowisko zastępcy dyrektora nowo powstałej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koszalinie.
Funkcję wicedyrektora Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej pełniła przez 22 lata. Do najważniejszych osiągnięć w tych latach należy zaliczyć: współuczestniczenie  w podnoszeniu kwalifikacji ogólnych i zawodowych przez pracowników bibliotek; umocnienie w środowisku znaczenia biblioteki jako ważnego ośrodka kultury i edukacji oraz wizerunku bibliotekarzy jako ludzi aktywnie i z pasja działających na rzecz upowszechniania czytelnictwa; nawiązywanie współpracy ze szkołami, organizacjami młodzieżowymi, a w środowisku wiejskim ? z Kołami Gospodyń Wiejskich w celu popularyzacji czytelnictwa; organizację społecznych Kół Przyjaciół Bibliotek oraz budowę budynku Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koszalinie, specjalnie zaprojektowanego do celów bibliotecznych, pierwszego po 1945 roku w kraju oddanego do użytku w 1972 roku.  
Poza pracą zawodową znajdowała czas na szeroką działalność społeczną i społecznikowską. Wiele lat przewodniczyła Zarządowi Okręgu Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, mając osobisty udział w tworzeniu struktur SBP na Pomorzu Środkowym.  Przez trzy kadencje była radną Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie oraz aktywnie uczestniczyła we władzach Związku Nauczycielstwa Polskiego. Była współorganizatorką i działaczką Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich i Północnych oraz Towarzystwa Wiedzy Powszechnej. Działała w Koszalińskim Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym i w Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska". W 1977 roku zorganizowała Klub Byłych Nauczycieli Tajnego Nauczania w czasie II wojny światowej, a w 1983 r. Konwent Byłych Nauczycieli Tajnego Nauczania.  Od 1977 roku była przewodniczącą Towarzystwa Przyjaciół Pamiętnikarstwa.
Związana z Ziemią Koszalińską prowadziła aktywną działalność na rzecz upowszechniania wiedzy o naszym mieście i regionie. Inicjowała pierwsze wydawnictwa regionalne. Była członkiem redakcji Bibliotekarza Zachodniopomorskiego oraz Bibliografii Pomorza Zachodniego. Jest autorką czterotomowego wydawnictwa "Szkoły jakich nie było" oraz opracowania "Wschodnie losy Polaków". W czasie pracy zawodowej współpracowała  z czasopismami fachowymi, opublikowała wiele artykułów związanych z problemami bibliotekarstwa, a także wspomnienia i pamiętniki. Współpracuje ze Stowarzyszeniem "Rodła".
W 1970r. była jedną z inicjatorek powołania  Klubu Pioniera Miasta Koszalina. Tu znów położyła nacisk na zbieranie wspomnień i pamiętników. Gromadziła skrzętnie te materiały i doprowadziła do wydania ich drukiem-tak działała do 1989r. W 2004r. doprowadziła do reaktywowania Klubu Pioniera została Przewodniczącą Rady Programowej. Kontynuowała zbieranie wspomnień, objęła funkcję redaktora wiodącego i doprowadziła do wydania dwóch tomów wspomnień w latach 2008 i 2009. Mimo przekazania swej funkcji w redakcji "Wspomnień"  - nadal służy swoją pomocą. Jej misja pozwala zachować w naszej pamięci wydarzenia czasu minionego oraz pozwala "zatrzymać minione chwile".
Postać Marii Hudymowej jest trwale wpisana w historię Koszalina i Ziemi Koszalińskiej. Dzięki uporowi i konsekwencji w działaniu nasze miasto w sposób szczególny zawdzięcza jej  wybudowanie nowego obiektu biblioteki, jako pierwszej takiej inwestycji w powojennej Polsce. Wiedza, doświadczenie, talenty organizatorskie oraz umiejętność współpracy w osiąganiu założonych celów w znacznej mierze przyczyniło się do stworzenia koszalińskiego modelu bibliotekarstwa. Zawdzięczamy jej także wiele pożytecznych inicjatyw w obszarze oświaty i kultury, rozwoju i upowszechniania bibliotekarstwa, czytelnictwa oraz wizerunku bibliotekarza. Będąc na emeryturze, pozostała nadal osobą aktywną, a utrzymując ścisły kontakt z Biblioteką, służy radą i pomocą nowym pokoleniom bibliotekarzy, interesuje się działalnością Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, którego jest honorowym członkiem. Koszalińskie bibliotekarstwo zawdzięcza jej najchlubniejszy okres w swych dziejach.


W uznaniu zasług za swoją działalność została wyróżniona następującymi odznaczeniami:

1)Krzyż Armii Krajowej, Londyn 1946 r.,
2)Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami, Londyn 1948 r.,
3)Srebrny Krzyż Zasługi, 1955 r.,
4)Zasłużony dla Miasta Koszalina, 1960 r.,
5)Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, 1966 r.,
6)Zasłużony Działacz Kultury, 1973, 1975 r.,
7)Za zasługi dla Województwa Koszalińskiego, 1975, 1977 r.,
8)Medal Komisji Edukacji Narodowej, 1980 r.,
9)Krzyż Partyzancki, 1986 r.,
10)Medal Rodła, 1988 r.,
11)Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, 1998 r.,
12)Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis", 2007 r.

Pani Maria Hudymowa swoim życiem osobistym, działalnością społeczną oraz aktywnością zawodową w pełni zasłużyła na zaszczyt bycia "Honorowym Obywatelem Koszalina".  


 
Rudolf Clausius-genialny fizyk z Koszalina PDF Drukuj Email
Historia miasta - Znane postacie Koszalina
wtorek, 12 lipca 2011 06:30

Fizyka według Clausiusa

Kim był Rudolf Clausius, twórca znanej wielu uczniom szkół średnich słynnej II zasady termodynamiki? Był bez wątpienia niezwykłym człowiekiem. Ten XIX wieczny fizyk i naukowiec stawał się przykładnym ojcem wielodzietnej rodziny. Gdy potrzebował go kraj-  potrafił porzucić zacisze pracowni naukowej by zbierać rannych z pola bitwy.




Niemiecki uczony z polskiego dziś miasta!

Rudolf Clausius urodził się w Koszalinie w 1822 r. jako szósty syn aż z osiemnaściorga dzieci. Pochodził z rodziny inteligenckiej,ojciec jego był dyrektorem w jednym z gimnazjów. W wieku 16 lat przyszła sława fizyki przeniosła się do Szczecina , by tam zdać maturę. Już wtedy jego zainteresowania budziła matematyka, przyroda. Młody Clausius był samotnikiem, ciekawym świata i praw nim rządzących. Jak wspomina go w tamtym okresie jeden z jego braci, Robert: "znajdowały w nim miejsce najgłębsze poświęcenie i zaufanie. Jego opinie były wysoko cenione".

Po maturze zaczął studiować na uniwersytecie berlińskim. Od razu też stał się jednym  z najzdolniejszych studentów. Uniwersytecki dyplom Clausius uzyskał w 1844 r. , a  cztery lata później obronił doktorat na Uniwersytecie w Hale. Jego pierwszy odczyt dotyczył problemu kolorów nieba. Clausius zastanawiał się dlaczego niebo ma kolor błękitny, czemu widzimy czerwoną łunę przy wschodach i zachodach słońca, oraz czym jest polaryzacja światła. W swoich analizach wykorzystał w o wiele większym stopniu niż poprzednicy matematykę oraz zagadnienia fizyki. Pierwsza, i jednocześnie najsłynniejsza praca Clausiusa ukazała się w 1850r. Dotyczyła motorycznej siły ciepła. Publikacja była na tyle przełomowa, że zainteresowano się nią w Królewskiej Szkole Artylerii i Inżynierii w Berlinie. Wszak był to okres ciągłych zbrojeń w Europie, oraz epoka silnika parowego i wykorzystania maszyn na potrzeby ludzi i przemysłu. Clausius był uczonym, który wiele wysiłku włożył w to,by fizykę postrzegać w kategoriach osobnej gałęzi wiedzy. Intrygowało go zjawisko ciepła i wykonywanej przy jego udziale pracy. Odtąd przez kolejne 15 lat Clausius rozwijał II zasadę termodynamiki opisując i tłumacząc ją w ośmiu kolejnych publikacjach. Ostatecznie nadał jej kształt w 1865 r, gdy stwierdził:"Ciepło nie może samorzutnie przepływać od ciała o temperaturze niższej do ciała o temperaturze wyższej". Następnie dodał jeszcze zjawisko entropii: miary nieuporządkowania materii i energii. Clausius zauważył ,że wbrew ogólnie przyjętym założeniom energia wszechświata ma tendencję do zwiększania się.

Niemiecki fizyk zafascynowany był silnikami parowymi, wspólnie z Clapeyronem współtworzył słynne równanie pokazujące właśnie powiązanie pomiędzy ciśnieniem a temperaturą. Gdy opublikował  "Teorię ciepła" musiał walczyć z krytyką i zarzutami wielu naukowców, w tym Anglików którzy sobie chcieli przywłaszczyć odkrycia Clausiusa.

 

Z uczelni na front.

Niestety, wydarzenia polityczne w Europie zmusiły Clausiusa do odłożenia naukowych rozważań na półkę. Otto von Bismarck kontynuując swoją życiową misję zjednoczenia Niemiec wdał się w wojnę z Francją. Clausius jako niemiecki patriota, mimo swojego wieku ( miał wówczas prawie 50 lat) zgłosił się do wojska. Jak wspominał Robert Clausius, jego brat Rudolf wykazał się niezwykłą dzielnością i patriotyzmem w wojnie lat 1870-1871.Stworzył oddział medyczny , którego członkami byli studenci z Bonn. Podczas wielkich, krwawych bitew pod Vionville i Gravelotte pomagał znosić rannych z pola bitwy, często w warunkach huraganowego ognia i bliskości śmierci. Podczas jednej z takich potyczek Clausius został ranny w nogę, co spowodowało trwałe kalectwo- do końca życia wyraźnie kulał. Za męstwo  Rudolf Clausius otrzymał Krzyż Żelazny.

To nie był niestety koniec nieszczęść fizyka. Cztery lata po powrocie z wojny, podczas porodu zmarła jego żona. Dziecko które przyszło na świat było ich szóstym, ale jedynie czworo przeżyło swojego ojca. Nie mniej po śmierci żony to Clausius musiał zająć się domem i zatroszczyć o dzieci, dzieląc czas między naukowe badania i dom. Z roli ojca wywiązał się znakomicie. "Był najlepszym z ojców"- wspominał go brat. Clausius powrócił w końcu do życia naukowego, został w 1884r. Rektorem Uniwersytetu w Bonn.  Dwa lata później  ożenił się ponownie. Z drugą żoną  - Sophie Stack miał syna. W ostatnich latach życia ciężka choroba unieruchomiła go w łóżku, ale nawet wtedy nie przestała go absorbować praca naukowa.. Rudolf Clausius zmarł w 1888 r. w Bonn.

Co zawdzięczamy Rudolfowi Clausiusowi? Na pewno położył kamień węgielny pod rozwój fizyki ii nowoczesnej techniki.Nie jest tak bardzo znany jak Ohm , Einstein czy Newton, nie mniej był też jak większość naukowych geniuszy członkiem londyńskiego Towarzystwa Królewskiego (The Royal Society), a w 1879 otrzymał nawet prestiżową nagrodę  towarzystwa, tzw. "Copley Medal". Clausius byłby zapewne  kandydatem do Nobla, gdyby przyznawano go w tamtych czasach. Dostał ją natomiast w 1910r. Johannes van der Waal ,uczeń Clausiusa. Gdy odbierał nagrodę  publicznie podziękował swojemu mistrzowi.


Tomasz Wojciechowski

Poprawiony: sobota, 27 grudnia 2014 21:15
 
Kösliner Ehrenbürger PDF Drukuj Email
Historia miasta - Znane postacie Koszalina
poniedziałek, 18 października 2010 13:14

Honorowi Obywatele Koeslina

1.Johann Wilhelm Matthias HENNING (1783-1868) geb.26.07.1783

Regenwalde, gestorben 26.01.1868 in Zürich.

Der evangelische Theologe und Lehrer. Der Lehrling und der engste Mitarbeiter von Pestalozzi. (Pestalozzi war der richtige Reformer des Schulwesens in Westpommern). Henning war der erste Direktor des begründeten im Jahre 1816

Poprawiony: sobota, 13 czerwca 2015 21:06
Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 3
wszystkie prawa zastrzeżone :www.przyjaciele.koszalin.pl
projekt i wykonanie: