Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)

Herby Koszalina

Herby miejskie powstawały od połowy XIV wieku...

więcej

Stowarzyszenie Przyjaciół Koszalina

 

obchodzi jubileusz 20-lecia. W  ramach SPK funkcjonuje:

więcej

spk
Pozdrowienia z Koszalina PDF Drukuj Email

„Pozdrowienia z Koszalina”

- Krystyna Rypniewska, historyk sztuki, członek Stowarzyszenia Przyjaciół Koszalina

Wśród ogromnej różnorodności masowo produkowanych przedwojennych kart pocztowych prawdziwą perełką są tak zwane „Grussy” („Gruss aus...”) czyli „Pozdrowienia z...”. Obok kartki księżycowej i zimowej były najbardziej popularnym typem pocztówki, a o jej powodzeniu przesądziło niesłychanie modne w XIX wieku podróżowanie. I to nie tylko dalekie do znanych modnych kurortów ale i bliskie – zwykłe wycieczki za miasto. „Gruss aus..”, ta niezwykle charakterystyczna kartka pocztowa powoli z sentymentalnej błahostki, przewiązanej atłasową wstążeczką i przechowywanej na dnie szuflady, zyskała rangę źródła historycznego. Z wielonakładowego, seryjnego wytworu kultury masowej stała się jej unikatowym świadectwem. Przedwojenne karty pocztowe, pieczołowicie zbierane dziś przez muzea, archiwa, biblioteki i kolekcjonerów pojawiły się  u schyłku XIX wieku, a funkcjonowały wówczas jako jeden ze środków służących do porozumiewania.

 

Więcej…
 
Góra Chełmska - Spacery PDF Drukuj Email

"Spacer w stronę "Sercowego stawu"     - prowadzi mgr Krystyna Rypniewska.

Znakiem firmowym przedwojennego Koszalina była bez wątpienia Góra Chełmska. Motyw wieży widokowej oraz pomnika, które znajdowały się na jej szczycie, królował na setkach ówczesnych kartek pocztowych, a także na okładkach dawnych przewodników. Zawsze fascynowała – pielgrzymów i badaczy – jako miejsce kultu, zwykłych koszalinian jako cel weekendowych spacerów, dłuższych wędrówek i miejsce atrakcji sportowych. Z daleka widoczna, wyniesiona ponad płaską równinę wybrzeża morskiego dla rybaków i wsi nadmorskich była punktem orientacyjnym, dla mieszkańców Koszalina, rozciągającego się u jej stóp, "naszą górą" lub "naszym uzdrowiskiem". Góra Chełmska jako ulubione miejsce wypoczynku i rekreacji była niegdyś niezwykle popularna. Od końca XIX wieku robiono wszystko, aby to zainteresowanie utrzymać. W 1888 roku wzniesiono, znaną także nam wszystkim dzisiaj, wieżę widokową, z której jak napisano w 1931 roku "...na równinę, pola, lasy, miasta i wsie rozciągał się widok tak piękny, jaki tylko Bóg mógł stworzyć". Wieża mierząca 31, 5 metra wysokości stanowiła niezwykłą atrakcję dla miłośników wspaniałych widoków. Z tarasu umieszczonego na jej szczycie, podziwiano lśniącą taflę jeziora jamneńskiego i wybrzeże morskie. Nie zachwycano się jednak specjalnie jej kształtem architektonicznym, czasem nawet kpiąco nazywano ją "kominem Góry Chełmskiej". Ale już od innej strony, kiedy w latach 1890 - 1897 wzniesiono tuż obok restaurację, była chętnie uwieczniana na rycinach i fotografiach. Oprócz wieży widokowej, restauracji, a także pomnika poświęconego poległym w wojnach napoleońskich na Górę Chełmską przyciągały także liczne trasy turystyczne, tory saneczkowe i stadion sportowy, który przy finansowym wsparciu miasta i wydatnej pomocy jego obywateli ukończono w latach 1924 – 1925.

 

Więcej…
 
Przekaż 1% PDF Drukuj Email

 
Wiele do odkrycia PDF Drukuj Email

Rozmowa z Jackiem Borkowskim, archeologiem z Muzeum Okręgowego w Koszalinie

-Jest Pan znany mieszkańcom Koszalina z wielu wykopalisk prowadzonych w mieście. Jak zaczęła się Pana przygoda z archeologią?
-Trafiłem na studia archeologiczne w 1994 roku, był to poznański UAM. Na wybór kierunku studiów miały wpływ opowieści kolegów, wyobrażenie o tym, że po studiach archeologia faktycznie będzie przygodą życia z poszukiwaniem skarbów i niebezpiecznymi wyprawami. Rzeczywistość okazała się bardziej prozaiczna, co nie znaczy że archeologia jest nudna, bo nie jest. Najbardziej fascynujące jest trzymanie w rękach "na żywo" odkrytego znaleziska.
-A chciał być Pan kimś innym z zawodu?
-Przez chwilę chciałem studiować stomatologię.

Więcej…
 
Prezydent Bernard Kokowski PDF Drukuj Email

Byłam sekretarką

peerelowskiego prezydenta

Bernard Kokowski ładował węgorze do bagażnika swojego fiata 125 i gnał przez Polskę na Śląsk. Koszalin zmieniał się przed dożynkami i często przebudowa stała, bo brakowało tego, czy tamtego. Trzeba było załatwić. – Dla niego nie było rzeczy niemożliwych. Był jak Religa, tylko zamiast ratowania ludzi budował miasto – mówi Maria Lipska, w latach 1973 – 1981 sekretarka prezydenta Koszalina.

 

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 6
wszystkie prawa zastrzeżone :www.przyjaciele.koszalin.pl
projekt i wykonanie: