Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)

Herby Koszalina

Herby miejskie powstawały od połowy XIV wieku...

więcej

Stowarzyszenie Przyjaciół Koszalina

 

obchodzi jubileusz 20-lecia. W  ramach SPK funkcjonuje:

więcej

Trudne początki muzeum- Jakub Rokicki PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Historia miasta - Historia najnowsza
wtorek, 05 czerwca 2012 17:38

TRUDNE POCZĄTKI MUZEUM.

Pamięci Jakuba Rokickiego (1876 – 1952) – pierwszego powojennego muzealnika.

Na cmentarzu komunalnym w Koszalinie przy ul. Gnieźnieńskiej, na skraju kwatery grobowej nr 45 – 53, znajduje się grób Jakuba Rokickiego, pierwszego powojennego kustosza Muzeum w Koszalinie. Płaska płyta nagrobna z wysokim cementowym krzyżem i bocznym postumentem informacyjnym, mocno zatartym, stanowi charakterystyczny element architektury cmentarnej z lat 50. i 60. XX wieku. Nieopłacany od 2000 roku grób przeznaczony jest do likwidacji. Nie tak dawno, 24.04.2012 r., minęła 60 – ta rocznica śmierci Jakuba Rokickiego, Kresowiaka z urodzenia, obywatela Koszalina z wyboru. Zbliżająca się powoli okrągła rocznica 100 – lecia Muzeum w Koszalinie, jest okazją aby przybliżyć niektóre fakty i osoby związane z historią przedwojenną i dziejami powojennymi tej placówki, wszak Muzeum jest najstarszą placówką kultury w polskim Koszalinie, o czym warto wiedzieć.


 

 

Poniemiecka scheda.

Przedwojenne muzeum (Heimatmuseum) w Koszalinie mieściło się od 1929 roku w neoklasycystycznej wilii przy ul. Gdańskiej (obecnie Marszałka J. Piłsudskiego 53) pobudowanej na przełomie XIX/XX wieku. Prezentowano w nim wystawy ze zbiorów archeologicznych, przyrodniczych, etnograficznych (rekonstrukcja wnętrza izby jamneńskiej), mebli, obrazów, obiektów geologicznych i ogólnie zabytków sztuki. W takim stanie przetrwało do marca 1945 roku. W okresie działań wojennych sam budynek nie ucierpiał, jednak opuszczony i niezabezpieczony przez tych kilka pierwszych miesięcy, został wewnątrz zdewastowany, a zbiory poniszczone i w jakimś stopniu rozgrabione. Początkowo nadzór nad pozostawionymi i ocalałymi zasobami muzealnymi pełnił Wydział Kultury i Sztuki w Urzędzie Pełnomocnika Rządu R.P. na Okręg Pomorze Zachodnie w Koszalinie (Naczelnik Stanisław Czapelski). Bezpośrednią, wykonawczą opiekę, sprawował Referat Kultury i Sztuki przy Urzędzie Pełnomocnika Obwodowego w Koszalinie (Referent Henryk Malinowski), a dopiero 30 stycznia 1946 roku zbiory i wszystkie sprawy związane z muzeum przekazano Referatowi Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego w Koszalinie (przedstawiciel Edmund Fudziński).

Sytuacja polityczna, trudności gospodarcze, lokalowe i kadrowe, z jakimi borykały się pierwsze władze miasta, odbiły się również na sytuacji muzeum. Nie zachowało się wiele dokumentów z tego pierwszego okresu, jednak wiadomo, że odpowiedzialni pracownicy wymienionych resortów, starali się zabezpieczyć pozostałości „Heimatmuseum”. W początkach lipca 1945 roku, wobec nasilających się włamań zabiegano o wynajęcie stróża, ale z tym nie było łatwo. Starania u Milicji Miejskiej i Powiatowej też nie dały rezultatów, bo potrzeb ochrony mienia było wtedy bardzo dużo. Dopiero Komendant Milicji Wojewódzkiej, Ob. Sochanek przyrzekł ustawić na pewien czas „jakiegoś starca lub inwalidę wojennego narodowości niemieckiej, który będzie mógł stróżować od godz. 400 do 2200”.

W połowie lipca 1945 roku ocalałe zbiory muzealne zgromadzono w dwóch pomieszczeniach na piętrze, natomiast wysoki parter i sutereny zajęła Komisja Opieki nad Książkami, utworzona przez Inspektorat Szkolny, która w latach 1945 – 1946 zgromadziła ok. 60 tys. książek poniemieckich, pochodzących z różnych bibliotek szkolnych, majątków, pałaców i dworów z powiatu koszalińskiego. Przy porządkowaniu i segregacji książek wg tematyki, pracowała m.in. bibliotekarka Pani Zofia Pilecka, siostra Rotmistrza Witolda Pileckiego, żołnierza A.K., niezłomnego bohatera „Rzeczypospolitej Utraconej”, który w Koszalinie ma swoją ulicę.

Polski opiekun Muzeum.

Pierwszym powojennym opiekunem Muzeum w Koszalinie został Pan Jakub Rokicki, przybyły prawdopodobnie z Warszawy jesienią 1945 roku. Dane osobowe na jego temat są bardzo skromne, ale wynika z nich, że dnia 15 listopada 1945 roku został mianowany na kustosza muzeum przez Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Obwodowego (Powiatowego), gdzie początkowo pracował, bez ustalonego wynagrodzenia i zajmował się sprawami muzealnymi. Faktyczne obowiązki kustosza Muzeum w Koszalinie objął dnia 1 grudnia 1946 roku, już po okresie kiedy Muzeum przejął Zarząd Miejski w Koszalinie. Jakub Rokicki, który zawsze w sprawozdaniach i innych pismach urzędowych podpisywał się „Jakób Rokicki”, urodził się dnia 24 czerwca 1876 roku we wsi Aleksiejówka powiat Winnica na obecnej Ukrainie. Rodzicami jego byli: Augustyn Rokicki – rolnik i Maria Rokicka z d. Hanicka – bez zawodu. Posiadał wyższe, przyrodnicze, wykształcenie zdobyte na Politechnice w Rydze. Przed wojną pracował jako kustosz – muzealnik i bibliotekarz w Warszawie – Wilanowie. Współpracował z pracownikami Zamku Królewskiego w Warszawie przy opracowywaniu i katalogowaniu dużej części zbiorów bibliotecznych przekazywanych wówczas do Biblioteki Królewskiej (pałacyk zwany Pod Blachą). Nie wiemy w jaki sposób znalazł się w Koszalinie. Wydaje się, że jak większość mieszkańców dawnej Warszawy, szukał swojego nowego życia poza zgliszczami stolicy. Podobne losy były udziałem innego Warszawiaka, znanego i cenionego artystę – plastyka Wojciecha Sawilskiego, który w listopadzie 1945 roku przybył do Białogardu i organizował tam również Muzeum Regionalne.

Jakub Rokicki w Koszalinie mieszkał początkowo przy ul. Armii Czerwonej 28 (obecnie J. Piłsudskiego), a później przy ul. Walki Młodych 17 (obecnie Kard. St. Wyszyńskiego). Był nieżonaty. Materialnie wiodło mu się raczej kiepsko, jak większości ówczesnych mieszkańców. Pisał często podania do Zarządu Miejskiego o godziwą płacę uwzględniającą jego pracę jako kustosza zbiorów muzealnych i jednocześnie bibliotekarza. Dopominał się o wypłacenie, tak jak i innym urzędnikom miejskim dodatku wyrównawczego, przyznanego przez Rząd pracownikom Ziem Odzyskanych. Kiedy mu w końcu przyznano, to płacono ratami i z opóźnieniem. Nie był członkiem żadnej partii, a zwłaszcza tej „bardzo mile widzianej”.

Pierwszy kustosz Muzeum w Koszalinie, razem z woźnym i jednocześnie stróżem, przystąpili już na przełomie października i listopada 1945 roku do segregowania wg działów i porozmieszczania w oddzielnych pokojach ocalałych zbiorów. Wszystko musiało się odbywać wg instrukcji nadsyłanych przez Ministerstwo Kultury i Sztuki Departament Muzeów i Ochrony Zabytków w Warszawie, bardzo obszernych, pisanych na odwrocie poniemieckich druków urzędowych. Praca ta była utrudniona z uwagi na to, że nie odnaleziono żadnego inwentarza zbiorów dawnego „Heimatmuseum”, co uniemożliwiało podanie strat i zniszczeń. Po prowizorycznym zabezpieczeniu drzwi i okien w budynku i osuszeniu piwnic starano się opróżnić sale muzealne ze składnicy poniemieckich książek, które były na wysokim parterze. Przystępowano powoli do wyznaczania przestrzeni na otwarcie polskiej ekspozycji muzealnej. Praca nie była prosta, ponieważ nie było ludzi do pomocy, transportu, nawet telefonu a kustosz J. Rokicki miał już ok. 70 lat.

Segregacja książek pozwoliła na wydzielenie sporego księgozbioru, który stał się zaczątkiem przyszłej Biblioteki Miejskiej w Koszalinie, która do czerwca 1948 roku działała w Muzeum, a kustosz Jakub Rokicki pełnił przez ten czas obydwie funkcje za jedne, nie systematycznie wypłacane, niskie pobory. Na zakup polskich książek muzeum otrzymało z Ministerstwa Oświaty pod koniec 1946 roku, subwencję 100 000 zł. Kustosz dziennie poświęcał 6 godzin pracy na Muzeum i 3,5 godziny na Bibliotekę Miejską. Wiele czasu zajmowało mu inwentaryzowanie i katalogowanie książek o treści muzealnej oraz z dziedziny historii Pomorza i Sztuki, otrzymywanych ze Składnicy Książek przy Inspektoracie Oświaty oraz albumów i encyklopedii przekazywanych ze Zbiornicy Sortowni Księgozbiorów Zabezpieczonych. Dowodem, że Muzeum w Koszalinie działało w 1946 roku i przygotowywało się do zaistnienia w środowisku miejskim i muzealnym niech będzie chociażby decyzja Zarządu Głównego Związku Muzeów w Polsce, z siedzibą w Krakowie, o przyjęciu Muzeum w Koszalinie w dniu 20.XII.1946 roku w poczet członków tego Związku. W skład zarządu tego Związku wchodziły takie osobistości w świecie nauk humanistycznych jak, prof. J. Kostrzewski, prof. Wł. Antoniewicz, prof. St. Lorentz, prof. F. Kopera i inni. Kustosz J. Rokicki odbywał także kursy muzealne w Muzeum w Krakowie.

Oprócz pracy remontowej i porządkowej oraz przygotowania i kompletowania zbiorów na otwarcie wystaw stałych, J. Rokicki zajmował się wyszukiwaniem i zwożeniem z pałaców i dworów różnorodnych zabytkowych mebli, obrazów, rzeźb i innych dzieł sztuki, które wskazywał lub przekazywał Obwodowy Urząd Likwidacyjny czy też Państwowe Nieruchomości Ziemskie, w gestii których znajdowały się wszystkie majątki i dobra poniemieckie (zabytki z pałaców: Barnowie, Piaszczynie, Motarzynie, Krągu, Wolinii czy też z kościoła w Łasinie).

Nie każdy wie, że w Muzeum, znalazły schronienie na ponad pół roku rzeźby i krucyfiks z Katedry Koszalińskiej, odnalezione w maju 1946 roku na poniemieckim cmentarzu komunalnym w Koszalinie, (przy ul. Kościuszki) schowane tam przez pastora parafii ewangelickiej. Wymagały one osuszenia i oczyszczenia. Wśród wielu pozyskiwanych eksponatów Jakub Rokicki zdobył m. in. tablicę pamiątkową z rozebranego pomnika niemieckiego w Koszalinie, który stał przy obecnym Klubie Wojskowym przy ul. Wojska Polskiego, poświęconą poległym żołnierzom w bitwie pod Kӧniggratz w 1866 roku w wojnie prusko – austriackiej, na której widniało 9 polskich nazwisk.

Od stycznia do kwietnia 1947 roku trwały intensywne prace remontowe i malarskie oraz przygotowania do otwarcia Muzeum i Biblioteki Miejskiej. Wystawa muzealna złożona była głównie z ocalałych zabytków dawnego „Heimatmuseum” oraz pozyskanych w międzyczasie, a także zbiorów wypożyczonych przez Muzeum Miejskie w Szczecinie. Prezentowała historię miasta i regionu złożoną z zabytków archeologicznych, etnograficznych, mebli, rzeźb, obrazów i zabytków przyrodniczych. Kustosz J. Rokicki opracował bardzo sensowny projekt statutu muzeum. Dnia 15 czerwca 1947 roku, w obecności burmistrza H. Jagoszewskiego, delegata Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie, wszystkich partii politycznych (PPR, PPS, SL), dyrektorów szkół, prokuratora i szefa Państwowego Urzędu Bezpieczeństwa, księdza i wielu innych znanych wtedy osób, odbyło się poświęcenie gmachu i uroczyste otwarcie wystawy. Lokalna i pomorska prasa bardzo pochlebnie wyrażały się o wysiłku kustosza Jakuba Rokickiego.

 

W niełasce komunistów

 

W pierwszych miesiącach 1949 roku, wraz z nasilającą się stalinizacją kraju, wokół muzeum i osoby kustosza, powstała nieprzychylna atmosfera. Do głosu dochodzą partyjne czynniki lokalne, których gorliwie wspomaga mocno osadzony w partyjnych realiach woźny muzeum. Kilka tygodni wcześniej miała miejsce zorganizowana kontrola nieznanych osobników, którzy podając się za przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Sztuki, pod nieobecność kustosza J. Rokickiego, przyszli sprawdzić „jakie tutaj gniazdo reakcyjne urządził sobie kustosz muzeum”. Wpuszczeni przez woźnego, dokonali przeglądu wystawy wynotowując i fotografując wszystkie eksponaty, które uważali, że są pochodzenia niemieckiego oraz te, które miały niemieckie sygnatury lub podpisy (np. obrazy). Protokół z tej haniebnej „wizytacji” zarzucał J. Rokickiemu, że muzeum ma charakter instytucji apolitycznej, co miało być parawanem, pod którym kustosz „zabezpieczał, restaurował i wystawiał niemieckie pamiątki historyczne i dzieła sztuki germańskiej, uważając tylko, ażeby te dzieła nie były młodsze od daty śmierci Führera”. Przewinieniem było również to, że kustosz zwoził, remontował, konserwował meble i obrazy z majątków poniemieckich i wystawiał je, przez co muzeum miało charakter „pałacowo – dekoracyjny”. Nie do wybaczenia był brak dokumentów i zdjęć z czasów Polski Ludowej i świadczących o „wyzwoleniu” przez Armię Czerwoną. Na takie zarzuty, wypunktowane w sprawozdaniu za II kwartał 1949 r., przez J. Panteluka, wtedy nie było siły. Kustosz Muzeum w Koszalinie Jakub Rokicki został zwolniony natychmiast bez ustawowego wypowiedzenia, bez zapłaty za miesiąc marzec i bez wykorzystanego urlopu. Ani Wydział Kultury Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie – Referat Muzeów, ani Departament Muzeów MKiS w Warszawie nie zaakceptowały takiego bezprawnego zwolnienia, od którego odwoływał się także J. Rokicki załączając protokóły pozytywne z kontroli Muzeum przeprowadzone w styczniu 1949 roku przez przedstawiciela Referatu Muzeów Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie i Konserwatora Województwa Szczecińskiego. Wstrzymane zostały dotacje finansowe dla Muzeum i jak gdyby zastopowano działalność placówki. Ministerstwo Kultury i Sztuki w Warszawie nie zaakceptowało awansu woźnego na stanowisko kierownika Muzeum. Nic jednak nie pomogło „reakcyjne” stanowisko MKiS; władze miejskie i czynniki PZPR mianowały dnia 11.III.1949 r. Jana Panteluka – samouka i ludowego rzeźbiarza z huculszczyzny, kierownikiem Muzeum Miejskiego w Koszalinie, którą to funkcję pełnił do 1955 r.

Jeszcze w kwietniu 1949 roku kustosz J. Rokicki zwrócił się do Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie z prośbą o interwencję, ponieważ Zarząd Miejski w Koszalinie nie chciał wydać mu świadectwa pracy. O zwolnieniu Jakuba Rokickiego ze stanowiska kustosza Muzeum „ze względów politycznych” poinformował dnia 3.VI.1949 roku burmistrz Koszalina kilka redakcji gazet ogólnopolskich, w tym „Kwartalnik Muzealny” i „Minerwę Polską” wychodzącą w Krakowie. Z takim „wilczym biletem” nie miał wówczas J. Rokicki szans na jakąkolwiek pracę. Nie mamy wiadomości, czym się Jakub Rokicki po zwolnieniu zajmował i jakie były jego dalsze losy. Zmarł 24.04.1952 roku w wieku 76 lat. Był pionierem muzealnictwa w Koszalinie, w tym bardzo trudnym powojennym czasie.

Należy mu się pamięć nowego pokolenia koszalińskich muzealników.

Ignacy Skrzypek

 

 
wszystkie prawa zastrzeżone :www.przyjaciele.koszalin.pl
projekt i wykonanie: